Onet.pl o "W głębi kontinuum": Mądrość jest w nas
„W głębi kontinuum” to wartościowa książka, która powinna znaleźć się w podręcznym księgozbiorze młodych rodziców. Powinna przekonać nieprzekonanych do noszenia dzieci i upewnić noszących, że robią to co najlepsze - pisze Dorota Smoleń w portalu Onet.pl. Zapraszamy do lektury całej recenzji.
Mądrość jest w nas
Zaklinaczka dzieci Tracy Hogg i Superniania Dorota Zawadzka to dwie popularne guru, do których zwracają się zdesperowani rodzice, umęczeni codzienną walką z dziećmi. Dzieci nie chcą spać, wrzeszczą, są agresywne, testują rodzicielską wytrzymałość na tysiąc sposobów. W życie takiej rodziny wkracza któraś z cudotwórczyń – i po kilku seansach terapeutycznych kłopoty mijają jak ręką odjął. Osoby dzietne dobrze znają te metody, szarpiące niejednym wrażliwym sercem matki: odkładanie do łóżeczka dziesiątki razy w ciągu jednej nocy albo karny jeżyk.
Jean Liedloff proponuje coś zupełnie innego, zaskakująco prostego i oczywistego, co – wedle jej koncepcji – pozwoli uniknąć w przyszłości wielu problemów. Radzi być z dzieckiem, nie rozstawać się z noworodkiem: nosić, tulić, spać z nim, pracować. 180 stron jej książki „W głębi kontinuum” przekonuje, że stały fizyczny kontakt matki (bądź innego opiekuna) i dziecka jest niewiarygodnym kapitałem na przyszłość. Nie musimy dziecka zabawiać i stymulować, wystarczy, że pozwolimy mu obserwować nasze codzienne życie i wszystkie wykonywane czynności, trzymając go na rękach, w chuście lub nosidle.
Pierwsze wydanie książki Jean Liedloff ukazało się w 1975 roku i szczęśliwie wiele opisywanych przez nią sytuacji należy już do przeszłości. Teraz na porodówkach tylko w wyjątkowych sytuacjach oddziela się dziecko od matki, coraz głośniej mówi się o rodzicielstwie bliskości, a chusty i nosidła stały się nie tylko popularne, ale bardzo modne (jak pisze we wstępie Sylwia Chutnik „Być może jest to znak, że coraz częściej otwieramy się na doświadczenie przebywania z dzieckiem, a nie tylko posiadania dziecka”). Jednocześnie ciągle jeszcze silne są głoszone przez rozmaite Ciotki Dobra Rada stereotypy z refrenem „bo się przyzwyczai”: lepiej nie nosić dziecka, a już w żadnym wypadku nie spać z nim.
Swoją koncepcję kontinuum Jean Liedloff opracowała na podstawie obserwacji Indian z plemienia Yequana, wśród których przebywała przez dłuższy czas: indiańskie dzieci nie schodzą z rąk opiekunów do momentu, gdy zaczynają przemieszczać się samodzielnie. Wyrastają z nich ludzie pogodni i zadowoleni z życia. Autorka stawia tezę (która oczywiście nie jest niczym nowym), że ludzie Zachodu wychowując dzieci stłumili w sobie intuicję i wyparli się swojego kontinuum – mądrości odwiecznej, danej nam z natury, istniejącej w głębi nas. Według Liedloff to jest jedna z głównych przyczyn, dla których tak źle nam się dzieje, tyle wśród nas nerwic i rozmaitych problemów w dojściu do ładu ze sobą i innymi. Zachęca rodziców, by wsłuchali się w siebie, a zamiast stosować na ślepo złote rady i zalecenia z podręczników, zaufali sobie samym. I zaufali dziecku, miast otaczać je obsesyjną opieką.
„W głębi kontinuum” to wartościowa książka, która powinna znaleźć się w podręcznym księgozbiorze młodych rodziców. Powinna przekonać nieprzekonanych do noszenia dzieci i upewnić noszących, że robią to co najlepsze.
źródło: Czytelnia.onet.pl
2010-09-16



